Tak brzmiało credo dnia akcji stalowej, który odbył się w czwartek w Salzgitter. Został on zainicjowany i zorganizowany przez IG Metall Salzgitter-Peine.
4000 osób zebrało się na terenie huty, aby demonstrować na rzecz bezpiecznych miejsc pracy, przeciwko importowi taniej stali z Chin i wzrostowi cencertyfikatów CO2 oraz na rzecz zwolnienia Salzgitter AG z opłaty EEG.
Otrzymali również wsparcie od premiera Dolnej Saksonii, Stefana Weila. Podkreślił on, że nie chce, aby firmy z Dolnej Saksonii musiały emigrować do krajów spoza Europy, ponieważ lokalne koszty energii są zbyt wysokie.
"Nie ma linii energetycznych bez stali, nie ma turbin wiatrowych bez stali" - powiedział Hartmut Meine, dyrektor okręgowy IG Metall na Dolną Saksonię i Saksonię-Anhalt, podkreślając znaczenie przemysłu stalowego dla transformacji energetycznej.
Burmistrz Frank Klingebiel również okazał swoją solidarność z hutnikami ze swojego miasta i przemaszerował z nimi na wiec. Dla niego jedno jest jasne: "Stoimy u boku naszych hut i wspólnie walczymy o naszą stalową lokalizację i nasze źródło utrzymania".
Kilka tygodni temu rada miasta Salzgitter również była bardzo zjednoczona w tym stanowisku. 16 marca jednogłośnie przyjęła rezolucję w sprawie zachowania lokalizacji przemysłu stalowego w Niemczech i miejsc pracy w Salzgitter AG.
Heinz Jörg Fuhrmann, Prezes Zarządu, Hasan Cakir, Przewodniczący Rady Zakładowej Grupy oraz Matthias Wilhelm, drugi upoważniony przedstawiciel IG Metall Salzgitter-Peine, byli dumni z tak wielkiej solidarności.