"To odruchowe działanie prowadzi do znacznego pogorszenia i tak już niezwykle napiętej sytuacji w zakresie zakwaterowania. Wzywamy państwo, aby w końcu uznało dramatyczny charakter sytuacji i stworzyło co najmniej 5 000 dodatkowych miejsc w początkowych ośrodkach recepcyjnych w krótkim okresie. Ponadto kraj związkowy musi natychmiast zwiększyć zryczałtowany dodatek na koszty do co najmniej 10 000 euro, nie czekając dłużej na rząd federalny" - oświadczyły wiodące dolnosaksońskie organizacje samorządowe NLT, NSGB i NST.
Organizacje parasolowe były zirytowane faktem, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przeprowadziło taką kampanię dystrybucyjną pięć dni roboczych po ostatnim spotkaniu na najwyższym szczeblu między przewodniczącymi stowarzyszeń a Ministrem Spraw Wewnętrznych, bez wcześniejszego omówienia tej kwestii lub nawet jej ogłoszenia.
Odrzucili oni również wrażenie, że władze lokalne mogą przyjmować uchodźców bez żadnych problemów lub że muszą być nakłaniane przez państwo do wypełnienia swoich limitów przyjęć. Jeśli państwo pozbyło się już swoich problemów w ośrodkach recepcyjnych w krótkim okresie czasu, nie powinno również potępiać rzekomych problemów w gminach.
"Obecnie otrzymujemy doniesienia od naszych członków, że poprzednia alokacja uchodźców w oparciu o społeczności nie ma już miejsca, a uchodźcy są po prostu przywożeni autobusami pod drzwi ośrodków rejonowych. Odpowiedzialność za przekazywanie ich do gmin jest następnie przenoszona na powiaty. Państwo porzuca wysiłki na rzecz zorganizowania uporządkowanego wstępnego przyjęcia i ogranicza się do zwykłego przepuszczania osób ubiegających się o azyl. Odpowiedzialność za politykę azylową państwa jest przenoszona w dół w niedopuszczalny sposób, a władze lokalne są w dużej mierze pozostawione same sobie z problemami" - stwierdzili jednogłośnie przedstawiciele trzech stowarzyszeń.