Według Bauerochse, około połowa skarżących wysyła teraz do niego swoje obawy pocztą elektroniczną, a jedna czwarta za pośrednictwem aplikacji. Wielu klientów odwiedzało biuro osobiście, aby zgłosić swoje obawy. Liczba ta znacznie się zmniejszyła.
"Naszym celem jest odpowiadanie na zapytania obywateli w rozsądnym czasie", podkreśla urzędnik. Rocznie rozpatruje on około 800 spraw. Klasyczne skargi dotyczą czystości, wykroczeń parkingowych, oświetlenia i brakujących lub irytujących znaków ulicznych.
"Ważne jest, aby klient był traktowany poważnie, a większość z nich niekoniecznie chce mieć rację" - mówi Bauerochse. Często wyjeżdża, aby osobiście sprawdzić sytuację i lepiej ją ocenić. "Zabieram klientów ze sobą w proces decyzyjny", mówi, informując ich niezwłocznie o postępach i wynikach swoich badań. Ale nawet jeśli miasto Salzgitter nie ponosi odpowiedzialności, przekazuje dane kontaktowe odpowiednich władz, aby skierować obywateli pod właściwy adres. Często również odsyła swoich klientów do możliwości niezależnego postępowania arbitrażowego w celu mediacji między stronami sporu.
Bauerochse żałuje, że tylko dwa procent zapytań od obywateli dotyczy pomysłów. Chciałby widzieć tutaj więcej sugestii. Każdy pomysł jest traktowany poważnie, a jeśli nie może zostać zrealizowany, jest wyjaśniane, dlaczego nie jest to możliwe.